To jest Twój wybór

Jeżeli czytasz ten wpis, to na 99% masz nadwagę. Bądźmy poważni – jaki mógłby być inny powód czytania moich wypocin?
Skoro mamy ustalony stan, w jakim znajduje się Twoje ciało, zastanówmy się, jak do tego doszło. „Nie wiem”? Może zjadłeś za dużo na obiad? Nie mogłaś odpuścić sobie tej czekoladki wczoraj i to przez to? To pewnie przez tę imprezę w weekend! Był alkohol, przekąski, pizza, no i się odłożyło. Fajnie by było, jakby to właśnie takie były powody bycia grubym – ot, jedna zła decyzja. Dlaczego fajnie? Bo skoro to wynik jednego złego wyboru, taka krótka piłka, to pozbycie się balastu powinno być równie proste. Czyż nie? Fajnie by było…
Niestety stan, w jakim się aktualnie znajdujemy (tak, ja też), to nie jest wynik jednego gorszego dnia, jednego nieprzemyślanego posiłku. To nie stało się w tydzień, raczej też nie w miesiąc. To było zapewne wiele miesięcy, może nawet lat. Setki, jak nie tysiące błędnych decyzji, obżarstwa, braku ruchu i odkładania zmiany stylu życia na później. Co jest w tym najgorsze? To, że nikt Cię do tego nie zmuszał. To tylko i wyłącznie Twoje wybory doprowadziły Cię do miejsca, w którym się znajdujesz. A skoro proces „staczania się” trwał tak długo, to nietrudno się domyślić, że odwrócenie tego wszystkiego będzie trwało co najmniej tyle samo, a najpewniej i dłużej. W końcu łatwiej zbiec z górki niż pod nią wejść. Tutaj jest tak samo. Jemy, co popadnie i zapuszczamy się z wielką łatwością. To jest banalnie proste. Nie mając ograniczeń, wystarczy brać to, co jest pod ręką lub jest do zdobycia najmniejszym kosztem. Po co gotować, skoro można kupić gotowe? Po co pójść na spacer, skoro można poleżeć przed ekranem telewizora i pochłaniać treści ze świata (oraz coś na ząb)? Życie jak w bajce…

„Nie! Czas coś ze sobą zrobić i schudnąć!”.

Na pewno? Przecież to jest takie męczące! Trzeba pilnować tego, co się je, ile się je. Trzeba samemu sobie gotować, jeść niesmaczne warzywa i inne niskokaloryczne obrzydlistwa. Do tego należałoby dołożyć jakiś ruch. Chce Ci się tak utrudniać sobie życie? No dobra, Twój wybór.

Wybór… Do tylko i aż tego to wszystko się sprowadza. Zapuszczanie się było niczym innym niż pasmem nie za bardzo dobrze przemyślanych wyborów. Skoro złe wybory doprowadziły do złego, to zapewne dobre wybory doprowadzą do dobrego.
„Przecież to takie oczywiste…”
Więc dlaczego nie podjęliśmy dobrych wyborów wcześniej? No tak, dobre wybory zazwyczaj są trudne. Dlatego odchudzanie jest trudne. Trudne, ale nie niemożliwe.
Trzeba tylko…wybrać, na czym bardziej Ci zależy.

Jeszcze na koniec taka mała dygresja na temat wyboru. Zdaję sobie sprawę, że jest wiele osób, którym podoba się bycie grubym i nie chcą w żaden sposób zmieniać tego stanu rzeczy. To ich wybór, ich prawo. Raczej zdają sobie sprawę z konsekwencji.
Zakładam jednak, że skoro jesteś tutaj, to Twój wybór jest nieco inny. Trzymaj się go i postaraj się dorzucać więcej dobrych decyzji, aniżeli tych złych. Tylko taki bilans pozwoli osiągnąć cel.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *