Gruby a szczupły

Dobra, grubaski. Dzisiaj porozmawiamy sobie trochę o tym, jak różni się życie osoby grubej/otyłej i osoby szczupłej/chudej (żeby było jasne – chodzi mi tutaj o osoby, które po prostu mają prawidłową wagę). Różnic jest sporo, o niektórych pewnie nie wspomnę (jak nie teraz, to kiedy indziej), ale myślę, że i tak uda mi się dać Wam trochę do myślenia. Zgadnijcie, kto z powyższych ma w życiu łatwiej 😉

Zwinność i sprawność

Myślę, że każdy z nas (mam tu na myśli oczywiście osoby z balastem w postaci sadła) zauważył, że jego sprawność czy też gibkość mniej lub bardziej odbiega od możliwości osoby o normalnej budowie ciała. Nawet proste codzienny czynności trzeba czasem wykonać inaczej, nienaturalnie. Przykład z obrazka – wiązanie butów. Kto jest w stanie zawiązać buty schylając się? Kto jest w stanie zrobić to bez żadnego problemu? Co, brzuszek przeszkadza? Nie zdziwię się, jeśli większość musi w tym celu przykucnąć lub, w najgorszym przypadku, usiąść. Ci ostatni są do tego zmuszeni zapewne nie tylko przez zmniejszoną mobilność, ale również przez problemy z kolanami.
Inne przykłady? Wsiadanie/wysiadanie z samochodu, zakładanie skarpetek (sytuacja niemal identyczna jak z butami), wstawanie z kanapy, krzesła lub fotela. Wsiąść na (wiem, że tego nie robisz ;)) rower? A weź podnieś tak wysoko nogę! W skrajnych przypadkach niemożliwe będzie nawet porządne wyszorowanie się pod prysznicem.
Cóż, większe gabaryty nie pomagają w takich sytuacjach nawet siłaczom.
A co na to osoba o prawidłowej wadze? Jeżeli nie ma innych problemów, to nawet bez większego wygimnastykowania bez problemu zawiąże buty, wykona skłon czy sięgnie do każdej części ciała. Dla niego to łatwizna i tyle w temacie.

Za mało miejsca

Nie wiem, czy spostrzegliście, ale nadmiar kilogramów osadza się szczególnie w jednym miejscu – w okolicach pasa. Co się z tym wiąże? Zajmujemy trochę większą powierzchnię. Trochę lub dużo większą. O ile na własnym podwórku możemy, z mniejszymi lub większymi problemami, dostosować otoczenia do naszych rozmiarów, o tyle miejsca publiczne są zorganizowany tak, aby zapewnić miejsce dla jak największej ilości osób – co za tym idzie, powierzchnia na jedną osobę jest nieco ograniczona. Znowu przykład z obrazka – komunikacja miejska. Wiadomo, że mało kto chciałbym w takim miejscu siedzieć obok osoby otyłej. Komfort takiej podróży byłby raczej „średni”. Nieszczęśnik zajmujący „mniejszą połowę” pewnie cały czas zastanawiałby się, czy nie lepiej było podróżować stojąc. A jak wyglądają poczekalnie, np. w przychodniach? Szereg połączonych ze sobą krzesełek, ustawione w minimalnej odległości od siebie. Analogiczna sytuacja – próbujesz wyciągnąć barki przed siebie, żeby zająć jak najmniej miejsca, a jednocześnie jest Ci wstyd, że ograniczasz drugiej osobie miejsce (no chyba, że nie jest Ci wstyd, mi jest). To może sprawdźmy, kto z nas chciałbym wylądować na środkowym miejscu tylnej kanapy pełnego samochodu. Nikt? No właśnie. Cały świat przeciwko nam…
Co na to przedstawiciel „chudzielców”? Zmieści się niemal wszędzie. Kropka.

Uwaga na maksymalne obciążenie

Nadwaga, jak sama nazwa wskazuje, polega na nadmiarowej wadze. Skoro jest nadmiarowa, nie powinno jej być, przez co sporo elementów z naszego otoczenia nie jest przewidzianych z myślą o obciążeniu większym niż przeciętne. Kto nigdy nie bał się usiąść na plastikowym krześle z obawy, że nie wytrzyma? Pełen obaw siadasz, a to ustrojstwo buja się i kołysze na wszystkie strony, sprawiając wrażenie, że coś zaraz pęknie. Znamy to 🙂 Wsiadasz do pełnej windy i zastanawiasz się, czy przypadkiem nie przyczyniasz się do znacznego przekroczenia dopuszczalnego udźwigu (obrazek oczywiście jest przesadzony, specjalnie). Jesteś dziewczyną i chciałabyś usiąść partnerowi na kolanach lub wskoczyć na barana? Pomyśl, czy jego kolana/plecy to wytrzymają. Chciałbyś przejechać się rowerem (domyślam się, że nie)? Sprawdź, czy jest dość wytrzymały. Czy ta hulajnoga aby na pewno nie pęknie w pół? Nie ma zmiłuj, trzeba zastanowić się dwa razy przez użyciem czegokolwiek.
Kłamstwem byłoby powiedzenie, że osoba o normalnej wadze nie musi w żadnym przypadku zwracać uwagi na to, co i jakiemu obciążeniu poddaje. Tylko czy ma to jakieś znaczenie, jeśli w zdecydowanej większości przypadków nie musi tego robić? Przecież wszystko jest dostosowane niemal pod nią. Nic, tylko korzystać.

Po raz kolejny i nie ostatni – zdrowie

O możliwych konsekwencjach zdrowotnych nadwagi i otyłości pisałem całkiem niedawno (Otyłość a zdrowie), ale o tym nigdy za wiele. Od problemów z kondycją do poważnych chorób układy krążenia. Długotrwała otyłość to prosta droga do skrócenia sobie życia.
Idziesz do lekarza z dowolnym problemem i słyszysz:

– Ale te kilogramy to trzeba koniecznie zrzucić.

– No wie Pani, z taką wagą to jest dość powszechny problem. Trzeba o siebie zadbać.

– No niestety nie dba Pan o siebie i takie są tego konsekwencje. Dieta, ruch i jeszcze raz dieta, zanim będzie za późno!

Kto tego nie zna…
Pomyślcie sobie, że coś wam dolega. Idziecie do lekarza, ten patrzy na Was i pierwsze co mu przychodzi do głowy: „to przez nadwagę”. Skrupulatny specjalista przeprowadzi odpowiednie badania, żeby upewnić się co do diagnozy i przyczyny, ale niestety można trafić na takiego, który z góry Was zaszufladkuje, zaleci odchudzanie i tyle go widzieli. Nie życzę Wam takiej sytuacji, ale wszytko jest możliwe, więc czy warto tak ryzykować?
Nie trudno się domyślić, że po przeciwnej stronie barykady – u osób bez nadwagi – ryzyko wystąpienia wielu chorób jest mniejsze. Oczywiście nigdy nie można niczego wykluczyć, jednak prawidłowa waga wiąże się często z prawidłowym (zdrowym) odżywianiem i aktywnym trybem życia, co bez wątpienia poprawia nasze zdrowie i pozwala uniknąć wielu nieprzyjemności. I nie ma docinek u lekarzy 😀

Na dzisiaj to by było na tyle. Tak więc, kto ma łatwiej? Po której stronie chciałbyś/chciałabyś być?
Schudnij i ułatw sobie życie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *