Jutro

Znasz to? Ja bardzo dobrze.

Przeglądasz internet i przypadkiem trafiasz na zdjęcia przedstawiające kogoś przed i po odchudzaniu. -10kg, -20kg, -30kg. Efekt jest piorunujący, momentami można się zastanawiać, czy to aby na pewno ten samo człowiek. Aż chce się powiedzieć:

– Wow!

A po chwili zastanawiasz się:

– Musiał mieć ciężko, ale poradził sobie! To ja chyba też mogę. Wystarczy uwierzyć w siebie. Pewnie nie będzie łatwo, ale w końcu trzeba.

Motywacja rośnie do maksimum. W głowie już jest plan. Nadszedł Twój czas! Twoje życie już za chwilę zmieni kierunek o 180 stopni. Myślami wybiegasz w przyszłość i widzisz siebie w super formie, bez nadmiaru tłuszczu, w ubraniach parę rozmiarów mniejszych, ale przede wszystkim – podobającego się sobie.
Po chwili jednak patrzysz w bok i widzisz tę pizzę, która prosi się, żeby ją skończyć. Te chipsy, które aż wołają, żeby je schrupać. To piwo, które jeszcze szumi i zachęca. Cokolwiek, co z pewnością przyczyniło się do Twojego aktualnego stanu i akurat towarzyszy Ci tego wieczoru.

– No przecież nie wyrzucę tego. Wiem, że to mi nie pomoże, ale nie mogę marnować jedzenia. Skończę, a od jutra biorę się za siebie. To tylko parę dodatkowych kalorii, a moje nowe życie może chyba poczekać jeszcze jeden jeden dzień.

Tak, jeden dzień… Tylko, że po nim będzie kolejny. I kolejny. Minie jakiś czas i znowu trafisz na motywującą historię lub zdjęcia. Czy wtedy będzie inaczej? Coś mi mówi, że nie. Przypomnisz sobie ten poprzedni raz, być może dopadną Cię jakieś wyrzuty sumienia. Postanowisz nauczyć się na błędach i tym razem podejść do tematu poważnie. Spojrzysz w bok i…historia zatoczy koło.

A może tak nie będzie? Może to tylko moja historia? Wierzę, że jednak nie. Ciężko jest zacząć, zwłaszcza, jeśli ta chwila motywacji przydarzy się w odrobinę złym momencie, nieco za wcześnie. Wszak pizzę/chipsy/piwo trzeba skończyć!

No i… w sumie nie widzę w tym nic złego. Zacznij jutro. Tylko pamiętaj – zacznij. A dobrze wiem, że dnia następnego motywacja gdzieś znika. Ten moment, impuls, gdzieś przepadł. Wiesz, że miałeś zacząć, ale może jeszcze nie dzisiaj. W końcu to tylko jeden dzień później. Jeden wielu…

A może… nie czekać? Zacząć już dzisiaj?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *