Wypad na plażę

Mamy pełnię lata, a lato to czas wypadów na plażę i spędzania czasu nad wodą. Przyjemna bryza, zapach morza, ciepłe promienie słońca, gorący piasek…
Tak więc dzisiaj będzie o plażowaniu (w dobie pandemii jestem jego stanowczym przeciwnikiem, ale wyobraźmy sobie, że mamy rok 2019).

Plażować można na wiele sposobów i w wielu miejscach: nad morzem, rzeką, zalewem czy jeziorem. Wystarczy piasek i woda, choć nawet to drugie nie jest niezbędne. Co można robić na plaży? Opalać się, czytać, grać w piłkę, budować zamki z piasku czy też pływać lub tylko pomoczyć się w wodzie. Mnóstwo możliwości, dla każdego coś się znajdzie.
Jak się na plażę ubrać? Pełna dowolność, chociaż dominują raczej, lekko mówiąc, ubiory nie zasłaniające zbyt wiele. Panie preferują obcisłe stroje kąpielowe, a panowie zwykłe spodenki kąpielowe. Wszystko wydaje się takie proste. Chyba, że…

Wstydzisz się swojej nadwagi

Przecież masz taki wielki brzuch (lub cokolwiek innego, wstaw to, uważasz za stosowne) i masz tak paradować jakby nigdy nic? Co sobie ludzie pomyślą! Spalisz się nie tylko od słońca, ale i ze wstydu!
No cóż, można było pomyśleć o tym nieco wcześniej.
Tak więc osoby z nadwagą raczej nie za chętnie korzystają z atrakcji związanych z plażowaniem. Wstyd potrafi dość skutecznie zniechęcić. Przyznam, że sam od lat unikam, jak tylko się da, okazji do paradowania bez koszulki.
A co, jeśli już nie ma wyjścia?

Zakrywamy, co się da

…czyli chyba najprostsza opcja. Bierzemy jakieś zwiewne ubranie, które zasłoni to, czego nie chcemy pokazać. Jakaś lekka sukienka, koszulka, spodenki lub cokolwiek innego, w czym nie wstydzimy się chodzić na co dzień. Do wody raczej w czymś takim nie pójdziemy (wyglądałoby to dość dziwacznie), ale z plaży bez problemu można tak korzystać. Jedyny problem może stanowić wysoka temperatura, która będzie tym trudniejsza do wytrzymania, im więcej materiału na nas się znajdzie.
Inna możliwość to znienawidzone przez połowę kraju

Parawany

Spokojnie, sam jestem przeciwnikiem tzw. parawaningu. Dokładniej natomiast jestem przeciwnikiem chamskiego korzystania z parawanów. Bez dwóch zdań na potępienie zasługują akcje w stylu pozostawiania parawanów w celu rezerwowania sobie miejsca czy też zagarnianie sobie miejsca o rozmiarze niemałego boiska. Co to, to nie. Cebuli mówimy stanowcze „wypad”.
Kiedy więc parawany są ok? Kiedy ich jedynym przeznaczeniem jest zapewnienie nam odrobiny prywatności. Rozkładamy sobie koc/ręcznik i ciasno odgradzamy się od innych, nie zajmując przy tym nadmiarowego miejsca. Myślę, że w takich warunkach nawet najbardziej wstydliwe grubaski mogą sobie pozwolić na zrzucenie koszulki i chwilowe skorzystanie z palącego słońca. Oczywiście zasłona nie będzie idealna – wciąż ktoś może chociażby obok nas przechodzić (a parawan, jak wiemy, wysoki nie jest), ale jednak jest to sytuacja chwilowa i w dalszym stopniu nie narażamy się na ciągle spojrzenia.
Mamy też opcję numer trzy, czyli…

Czuć się swobodnie

Jest to chyba najtrudniejsze podejście, zwłaszcza, jeśli nasza pewność siebie pozostawia trochę do życzenia. Dużo osób jednak nie przejmuje się opinią innych i, pomimo swojej niedoskonałości, korzysta z dobrodziejstw plaży, jak tylko się da. Faktem jest, że większość plażowiczów jest zajęta sobą, więc to jedynie kwestia przełamania się przed samym sobą. Jeżeli należysz do tej grupy, gratuluję. Nie zapomnij jednak, że wstyd jest jednym z ważniejszych źródeł motywacji do schudnięcia, a do tego powinniśmy w dłuższej perspektywie dążyć.

Na dzisiaj to tyle. Pozostaje mi tylko życzyć nam wszystkim, żeby za rok plażowanie było już bezpieczne i każdy mógł bez skrępowania korzystać jego dobrodziejstw.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *