Zarost

Długo zastanawiałem się, czy nie zamienić połówek obrazka miejscami. Dlaczego? O tym za chwilę i jednocześnie z góry przepraszam Panie za to, że przynajmniej pierwsza część nie będzie ich dotyczyć.

Zacznę od pierwotnego zamiaru tego wpisu. Miało być w sumie krótko, bo nie ma tu za wiele to opisywania.
Jeżeli jesteś gruby, to na bank masz okrągłą twarz i być może więcej niż jeden podbródek. Jeżeli jesteś facetem, to masz trochę farta, bo możesz w miarę łatwo poprawić wygląd swojej facjaty. Wystarczy odrobina (no może trochę więcej niż odrobina) odpowiednio wystylizowanego zarostu. Efekt widać powyżej. Chyba zdecydowanie lepiej wygląda koleś w dolnej części, gdzie zarost wizualnie wydłuża twarz, przez co wydaje się mniej ulana. Przypadkowo zgrywa się to z odpowiednią fryzurą, która również nieco wyszczupla, ale nie o to chodziło 😀
Tak więc, Panowie, korzystajcie, Panie, uważajcie, bo przechodzimy do drugiej części.

Odwróćmy teraz sytuację i kolesia z zarostem ustawmy na górze, a tego bez na dole. Co nam to daje? Jak to już dowiedziałem się w internecie, po wrzuceniu obrazka na pewien portal – oszusta! Kolesia, który sprytnie maskuje swoje wady i udaje kogoś kim nie jest. Wprowadza innych w błąd, próbując wyglądać atrakcyjnie, kiedy tak naprawdę wcale tak nie jest.
Czy się z tym zgadzam? Raczej nie. Pod warunkiem, że jest to zabieg przejściowy, że główny cel, to jednak pozbycie się tego „balastu” na twarzy (i nie tylko) i doprowadzenie się do stanu, gdzie takie „sztuczki” nie będą już potrzebne.
Nie mam nic przeciwko takim próbom poprawiania swojego wyglądu, ale pamiętajmy, gdzie leży prawdziwy problem.
Sam dość długo „oszukiwałem się” w taki sposób, aż do czasu, kiedy nie musiałem ogolić się na zero. Powiedzieć, że to był szok, to za mało. To była rozpacz i chęć niewychodzenia z domu przez kolejne tygodnie, w oczekiwaniu na powrót sensownego zarostu. Przyznam, że chyba nic mnie nigdy tak w sobie nie obrzydziło, jak ten widok. Ogromny kubeł zimnej wody na głowę.
Dlatego pamiętajcie, że to tylko sztuczka i problem będzie istniał, dopóki nie weźmiecie się za siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *